Frajda nie kończy się, jest nadal bardzo fajnie. Ale, im dalej w las tym więcej drzewa.
Rano o 7.00 było zimno i nieprzyjemnie. Zmarzły mi palce i trzeba było się jakiś czas zatrzymywać, ściągać rękawice i rozgrzewać się.
Palce i tyłek nadal bolą – ciekawie, kiedy ten ból ustąpi. Natomiast nie bolą już ręce.
Na początku jazdy niestety coś mi nie szło, przynajmniej ja nie byłam zadowolona.
Jak już zaczął się „slalom” o „ósemki” to w ogóle jakaś masakra.
Zatrzymałam się, wzięłam trzy głębokie oddechy i pojechałam dalej. Już lepiej.
Długa droga jeszcze przede mną, ale jestem dobrej myśli.
Kiedy prawko będzie w kieszeni, trzeba zacząć myśleć o jakimś motorze. A przede wszystkim jak na niego zarobić :)
Plac manewrowy o godzinie 8.30 zaczyna być bardzo szumnym i zabawnym miejscem. Trenują tam auta, ciężarówki, autobusy. No i oczywiście JaJ Słoneczko na motorku, na dodatek dziewczyna. Trochę to stresuje, bo widzę jak wszyscy obserwują moje ósemki, ale nie przejmuje się :)